Bargteheide - relacja live!

Właśnie dzisiaj w pierwszy poniedziałek wakacji zaczęła się kolejna tura wymiany uczniowskiej miedzy Gimnazjum im. Macieja Rataja w Żmigrodzie, a Gymnasium Eckhorst w Bargteheide. I tak jak rok temu nadajemy na żywo ciąglą relacje z pobytu w tym niemieckim mieście.


Oto lista uczestników tegorocznej wymiany: 

1. Alicja Wołoszyn
2. Magdalena Marek
3. Małgorzata Kononowicz
4. Izabela Możdżeń
5. Adrian Marek
6. Kacper Grudkowski
7. Tomasz Sztuk
8. Izabela Andrzejak

Warte podkreślenia jest to, że kontakty nawiązane przez naszych uczniów w poprzednich latach sa na tyle żywe, ze w tym roku po raz pierwszy oprócz uczniów naszego gimnazjum w akcji wymiany bierze udział dwójka ratajowych absolwentów, którzy pojechali z nami, aby odwiedzić swoich dawnych znajomych.

RELACJE

Po ponad ośmiu godzinach podróży dotarliśmy na miejsce. W partnerskiej szkole przywitał nas dyrektor oraz nauczyciele i uczniowie zaangażowani w wymianę. Najpierw zjedliśmy śniadanie, a potem jako obserwatorzy uczestniczyliśmy w lekcjach. Popołudnie spędzimy u rodzin, które się nami opiekują. W planach mamy dwie wycieczki - do Hamburga i nad Bałtyk, tym razem niemiecki. Bawimy się dobrze.


Iza Andrzejak:
Podróż była długa i męcząca. W busie gorąco, przystanki rzadko, ale przeżyliśmy i dojechaliśmy wszyscy. Poznaliśmy naszych nowych kolegów, u których spędzimy najbliższe dni. Lekcje w szkole są - nie ukrywajmy - nudne, zwłaszcza kiedy nic się nie rozumie. Ludzie są dla nas mili, starają się mówić do nas tak, byśmy jak najwięcej zrozumieli. Jest o tyle dobrze, że po południu mamy możliwość spotkać się w grupie i spędzić ze sobą czas. Rodzina, u której mieszkam jest dla mnie miła, starają się, aby mieszkało mi się z nimi jak najlepiej. Zapełniają mi czas w miarę możliwości. Nawet oglądałam z nimi mecz Anglia - Niemcy i kibicowałam oczywiście niemieckiej drużynie. :-) Jak na razie pogoda ładna. Lepiej, żeby się nie zmieniła, bo w planach mamy wyjazd nad morze. Dla polskiej grupy to początek wakacji, który według mnie można zaliczyć do udanych, zważywszy na to, że moja niemiecka partnerka ma bardzo przystojnego 22-letniego brata. :-) Czekamy na dalsze przygody.

Małgorzata Kononowicz:
Po długiej i męczącej podroży trwającej ok. 9 godzin w końcu dojechaliśmy na miejsce. Była to godzina 7 rano. Zmęczeni i niewyspani poszliśmy do szkoły, gdzie zjedliśmy syte śniadanie, a potem spotkaliśmy się z dyrektorem. Potem poznaliśmy naszych nowych niemieckich kolegów i wraz z nimi udaliśmy się na lekcje. Mieliśmy okazję bliżej poznać kulturę niemiecką oraz ich sposób nauczania, który bardzo różni się od naszego. Niemiecka skala ocen to przeciwieństwo naszej. Nasza 6 to najsłabsza ocena wedlug niemieckiego sposobu oceniania. Przede wszystkim lekcje u naszych kolegów są o wiele bardziej lużne. Po lekcjach każdy pojechał do domu. Była to chwila na doprowadzenie się do ładu, bo już po południu byliśmy z sobą umówieni na jednym z tutejszych osiedli. Jak zawsze było wesoło. Wszyscy starali się jak najlepiej poznać swojego niemieckiego kolegę. Zamierzamy jeszcze odwiedzić Hamburg oraz niemiecki Bałtyk. Sądzimy, że pogoda nam dopisze.

Izabela Możdżeń:
Pierwszy dzień i noc właśnie minęła... Mnie przytrafiła się taka przyjemność, że jestem podzielona (rozerwana) na dwie niemieckie koleżanki. U jednej (Maxima) jestem pierwsze dwa dni, a u drugiej (Lea) kolejne trzy dni. Na początku bałam się bardzo, jak to będzie przebiegało. Dziś jestem pewna, że jestem jedną z tych polskich uczennic, które są najlepiej goszczone. Moje koleżanki są bardzo crazy (oczywiście tak, jak ja) i bardzo mi się to podoba. Dzisiejszy dzień spędzilismy w szkole na lekcjach. Po południu wybraliśmy się razem na basen. Było suuuper. Bardzo mi się tu podoba. Jutro również szykuje się wspaniały dzień. Nie chcę wracać do Polski. Pozdrawiam rodzinkę i psa Olesia :-)

Adrian Marek:
Drugi dzień wymiany rozpocząłem od pobudki o 6:20. Po śniadaniu pojechałem z moim Niemcem do szkoły i oczywiście w szkole byłem już o 7:15! Po lekcjach byliśmy na basenie z prawie wszystkimi uczestnikami wymiany. O 23:00 byłem już w domu i siedziałem na kompie.

Ala Wołoszyn:
Trzeci dzień zaczął się jak każdy inny... Najpierw cała nasza grupa udała się na pierwsze dwie lekcje. Na pierwszej lekcji mieliśmy zajęcia z przesympatyczną panią od matematyki, drugą lekcję przesiedzieliśmy na dworze, ponieważ niemiecka klasa miała w-f. Po tych dwóch udanych lekcjach pojechaliśmy do drugiego co do wielkości miasta Niemiec - Hamburga. Był tam wielki port, szliśmy wzdłuż rzeki Łaby przez kamienie i piasek. Gdy cała grupa była już całkowicie wykończona, skończyliśmy godzinną wycieczkę po plaży. Parę razy pływaliśmy też statkiem. Byliśmy zaskoczeni wielkością meduz w Bałtyku. Po opłynięciu rzeki (Alster) mieliśmy czas wolny i nareszcie mogliśmy odpocząc. W tym czasie większość z nas udała się do sklepów spożywczych, barów szybkiej obsługi oraz restauracji. Najpopularniejszy był McDonald's. Miasto przyciąga niepowtarzalną atmosferą, w operach słychać śpiew, w teatrach liczne spektakle, zabytkowe uliczki w centrum i ogrody także zachęciły nas do spaceru. Poszliśmy więc podziemną drogą do koscioła. Gdy weszliśmy na samą gorę zaczął wiać silny wiatr. Po naszej udanej, wyczerpującej wycieczce wróciliśmy do swoich domów... Tam jak zawsze czekała na nas pyszna kolacja i rodzinna atmosfera...

Magdalena Marek:
Dzień trzeci był bardzo udany. Pojechaliśmy na wycieczkę do Hamburga. Byliśmy w tunelu pod rzeką Łabą, pływaliśmy statkiem i spacerowaliśmy brzegiem rzeki. Po przyjemnej wycieczce poszliśmy na miasto i mieliśmy czas wolny. Gdy wróciliśmy z Hamburga, odebrali nas rodzice naszych kolegów z Niemiec. Ja byłam u Simona. Jest on bardzo miły. Gdy wróciłam, wzięłam prysznic i poszłam spać. Jutro jedziemy nad morze. Uważam, że takie wymiany są fajne i powinny być organizowane, ponieważ uczymy się dużo nowych słówek i miło spędzamy czas. 

Anonim:
W czwartek (25.06.2009) odwiedziliśmy miasto Travemunde leżące nad morzem. W trakcie jazdy pociągiem zaliczyliśmy dwie przesiadki. Po dotarciu na miejsce spacerkiem udaliśmy się w stronę plaży. A stamtąd wzdłuż wybrzeża w stronę przystani, skąd miał odpływać nasz prom. Przed rejsem mieliśmy trochę wolnego czasu. Po krótkich 30-minutowych zakupach weszliśmy na statek i udaliśmy się w godzinny rejs po morzu i porcie. Ze statku podziwialiśmy miasto, wzburzone morze i inne statki przepływające obok. Po rejsie spacerowaliśmy piaszczystą plażą. Niektórzy mimo wietrznej i pochmurnej pogody kąpali się w Bałtyku! Niestety czas szybko minął i musieliśmy pędzić na pociąg. Po drodze zatrzymaliśmy się w Lubece, odwiedziliśmy McDonalda i pizzerię, a co niektórzy zwiedzili nawet starą część miasta. podsumowując: mimo, że zmarzliśmy (bo pogoda nie dopisała) i byliśmy zmęczeni, bawiliśmy się świetnie. 
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.
Początek strony