Jesteś tutaj: Strona głównaPasja pisaniaMoje wakacje - autorka: Aleksandra Walasek

Moje wakacje - autorka: Aleksandra Walasek

Aleksandra Walasek kl. III A, op. Danuta Żyto

Okres w roku, który chyba jest najbardziej lubiany przez uczniów, z dniem 1 września niestety, skończył się. Tym bardziej „niestety”, ponieważ ten sezon szczególnie pozwalał nam na aktywny wypoczynek przy wspaniałej pogodzie. Pierwszy dzwonek i znowu siedzimy w klasie. Zostały nam tylko wspomnienia z wakacji…
Jak co roku przez pierwsze tygodnie wakacji dzień zaczynał się u mnie o 15:00 wraz z wygrzebaniem się z łóżka. Za to do nocy potrafiłam siedzieć z przyjaciółmi na dworze. Piliśmy sok bananowy i rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim. Zaplanowany przez mamę kilkudniowy wyjazd nad morze 14 sierpnia, przełożyliśmy na 2 sierpnia.
Zatrzymaliśmy się w Pobierowie. Oczywiście ceny były prosto z kosmosu, ale nie żałowaliśmy sobie niczego. Tato spełniał wszystkie nasze zachcianki. Na gofry z bitą śmietaną przez kilka kolejnych miesięcy nie spojrzę. Chociaż pogoda była w kratkę, nie nudziliśmy się. W pochmurne dni robiliśmy sobie wycieczki. Bardzo podobała mi się wyprawa do Niechorza. Mimo mojego lęku wysokości jakimś cudem wdrapałam się wraz z rodzicami na latarnię morską. Dzięki Bogu na górze były barierki, bo chodź piórkiem nie jestem, wiejący tam wiatr zdmuchnąłby mnie i resztę turystów. Przylgnęłam do ściany i nie puszczałam nawet na chwilę barierki. Ujrzałam bezkres morza. Ten widok coś we mnie poruszył. Byłam nawet w stanie pozować do zdjęć, nierozstającemu się z aparatem fotograficznym, tacie. W słoneczne dni chodziliśmy po plaży. Okazało się, że piasek z plaży rewelacyjnie sprawdza się w roli pilingu stóp. Poza tym kąpaliśmy się w Bałtyku, zbieraliśmy muszelki i opalaliśmy się. Oczywiście ja, sądząc, że ,, jajko jest mądrzejsze od kury’’, nie słuchałam rodziców i gdy kazali mi po godzinie opalania się czymś okryć, nie posłuchałam i opalałam się dalej. Niestety, ,,kura’’ miała rację, więc po ponad dwóch godzinach leżakowania na plaży wyglądałam jak rak. Wieczorem około 21:30 poszliśmy oglądać zachód słońca. Otuliliśmy się w trójkę kocem i patrząc na to piękne zjawisko przesypywaliśmy piasek pomiędzy palcami dłoni. To były piękne chwile. Rodzinna sielanka!
Gdy mieliśmy wracać, zapowiadali lekki sztorm. Temperatura bardzo się obniżyła, ale mimo to zaopatrzyliśmy się w kurtki i ruszyliśmy na plażę. Chodziliśmy po piasku i obserwowaliśmy, co wyrzuca morze. Interesującym zajęciem okazało się zbieranie drobniaków. Za swoje znalezione dwa złote wysłałam totolotka. Niestety, wynik losowania nie był zadowalający.
Po powrocie od razu pojawili się moi przyjaciele wyciągnęli mnie na miasto. Przy soku bananowym opowiadaliśmy sobie swoje wrażenia.
Pod koniec wakacji pojechałam jeszcze na trzy dni do kuzynki. Z Magdą, chipsami, pepsi i pizzą przegadałyśmy całe dwie noce. W dzień zaś malowałyśmy się, robiłyśmy zdjęcia albo też jeździłyśmy na rowerach. Poznałam kilku przyjaciół Magdy. Było super!
Chodź moje wakacje nie były jakieś wyjątkowe, to jestem z nich w pełni zadowolona. Nie trzeba wcale zwiedzić połowy świata, aby mieć udane wakacje. Wystarczyły mi miło spędzone chwile z przyjaciółmi i rodziną, no i oczywiście sokiem bananowym!!

Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.
Początek strony
Blowjob