Jesteś tutaj: Strona głównaPasja pisaniaWiek XX był wiekiem wojen, wiek XXI będzie wiekiem terroryzmu - autor: Jakub Radziszewski

Wiek XX był wiekiem wojen, wiek XXI będzie wiekiem terroryzmu - autor: Jakub Radziszewski

Wiek XX był wiekiem wojen,
wiek XXI będzie wiekiem terroryzmu.

Terroryzm – najczęściej definiowany jako użycie siły lub przemocy przeciwko osobom lub własności z pogwałceniem prawa, mające na celu zastraszenie i w ten sposób wymuszenie na danej grupie ludzi realizacji określonych celów. Działania terrorystyczne mogą dotyczyć całej populacji, jednak najczęściej są one uderzeniem w jej niewielką część, aby pozostałych zmusić do odpowiednich zachowań.
Termin "terroryzm" wywodzi się od języka greckiego τρέω/treo - „drżeć, bać się”; „stchórzyć, uciec” oraz łacińskiego terror, -oris - „strach, trwoga, przerażenie”; „straszne słowo, straszna wieść” i pochodnego czasownika łacińskiego terreo - „wywoływać przerażenie, straszyć”. Na tej podstawie można bardzo ogólnie zdefiniować terroryzm jako sianie strachu i grozy
Należy przede wszystkim uświadomić sobie, czym jest terroryzm. Obecnie istnieje wiele jego definicji. Wg mnie najtrafniejsza jest: „różnie umotywowane ideologicznie, planowane działania pojedynczych osób lub grup, podjęte w celu wymuszenia od władz i społeczeństwa określonych zachowań.(...)działania te pociągają za sobą ofiary śmiertelne, nierzadko przypadkowe.”(”Nowa encyklopedia powszechna” PWN). Początki organizacji terrorystycznych sięgają pierwszej połowy XI wieku, kiedy to w Persji powstało tajne stowarzyszenie asasynów, którzy odurzeni haszyszem zabijali krzyżowców. Cała Europa i świat islamski drżali przed nimi. W XIX wieku atakami terrorystycznymi na reprezentantów władzy państwowej „wsławili się” członkowie grupy Narodnoj Woli z Rosji.
W ostatnich dwóch dekadach terroryzm znacznie się nasilił. Powstało wiele ugrupowań, które nie przebierają w środkach: zamachy bombowe, ataki samobójcze, porwania samolotów, autokarów wycieczkowych. Wszystkie cechuje bezwzględność, brutalność, fanatyczne oddanie w wykonaniu misji i przede wszystkim wiele ofiar.
Pierwsze pytanie jakie przychodzi na myśl brzmi: dlaczego? Otóż jest wiele, powiązanych ze sobą przyczyn. Najczęściej najważniejszą jest chęć utworzenia własnego państwa. Kierują się tym Palestyńczycy z Hamasu, Baskowie z ETA, Kurdowie czy Czeczeni. Dlatego terroryści często określają siebie samych „bojownikami o wolność”.
Ten pierwszy, podstawowy, powód zamachów terrorystycznych, uzupełniają inne. Ważnym aspektem są różnice wyznaniowe, które dzielą np. protestantów i katolików irlandzkich czy popychają do zbrodni islamskich fundamentalistów z Afganistanu, Algieru lub Egiptu, marzących o jednolitym muzułmańskim imperium. Szczególnie niebezpieczni dla społeczeństwa są zdecydowani na wszystko fanatycy religijni, którzy postanowili złożyć swe życie w ofierze dla dobra narodu i religii, umierając „męczeńską” śmiercią. Rozrywając na strzępy siebie i swe przypadkowe ofiary, wierzą w czekający na nich Raj. Religijna jest także japońska sekta Najwyższa Prawda, która przyznała się do rozpylenia w 1995 roku w tokajskim metrze gazu bojowego.
Trzecim czynnikiem może być głęboko zakorzeniona w umysłach terrorystów nienawiść do wrogów, powodowana dawnymi niezagojonymi ranami: kolonializmem i dominacją ZSRR(Bliski Wschód, Indie), oraz współczesnymi problemami jak próba dyktowania przez USA porządku świata czy narzucenia zachodnich wzorców myślenia i zachowania. Frustracja wywołana brakiem niepodległego i suwerennego państwa (Baskowie, Palestyńczycy) podsyca negatywne uczucia.
Przez całe stulecia terroryzm trwał, jednak pod całkiem inną postacią niż w tej chwili.
Przełom XIX/XX wieku to okres, w którym jeszcze prym wiedli zamachowcy celujący w głowy państwa. W 1903 roku anarchista Leon Czołgosz zastrzelił prezydenta USA McKinleya. Zamach na życie następcy tronu Austro-Węgier arcyksięcia Franciszka Ferdynanda stał się bezpośrednim powodem wybuchu I wojny światowej. W trakcie jej trwania powstała też najstarsza z organizacji określanych współcześnie jako terrorystyczne - IRA.
Lata 30. i 40. XX wieku to okres rozwoju państw, które są najczęściej przytaczane jako kraje, w których rządzono terrorem: hitlerowskie Niemcy i stalinowski ZSRR. Po II wojnie światowej zjawisko terroryzmu zaczęło osiągać kształty obecne. W roku 1959 powstała ETA. W latach 60. pojawiło się zjawisko określane mianem islamskiego terroryzmu. Dnia 5 września 1972 roku podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium doszło do jednego z najgłośniejszych ataków określanych jako terrorystyczne. Grupa uzbrojonych Palestyńczyków z organizacji "Czarny Wrzesień", uprowadziła sportowców ekipy Izraela. Podczas nieudolnej próby odbicia, zakładnicy zginęli. Lata 70. i 80. to rozwój skrajnie lewicowych organizacji w Europie Zachodniej (RAF, Baader-Meinhoff, Czerwone Brygady). Intensyfikacji uległa działalność ETA i IRA. W tym okresie pojawiło się też zjawisko sponsorowania terroryzmu przez niektóre państwa, jako swego rodzaju wojny. Lata 60. i 70. to okres największej aktywności organizacji skrajnie prawicowych.
W latach 80. pojawił się nowy rodzaj zamachowców - samobójcy. Ich ataki w Bejrucie i na Sri Lance wstrząsnęły światem. Na początku lat 90. przez krótki czas wydawało się, że terroryzm jest w odwrocie. Jednak intensyfikacja konfliktu palestyńsko-izraelskiego oraz rozpoczęcie przez Al Kaidę walki przeciwko USA rozbiło te złudzenia. Dnia 11 września 2001roku, jak informował amerykański rząd, doszło do określonego największym w dziejach ataku terrorystycznego - zamachu na World Trade Center i Pentagon.
Niemalże cały świat z przerażeniem przyglądał się fali ataków terrorystycznych w USA. Do Waszyngtonu napływały kondolencje i zapewnienia o gotowości do niesienia pomocy. Atmosfera świętowania panowała natomiast wśród Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu Jordanu, gdzie na ulice wyległy tłumy ludzi, śpiewając „Bóg jest wielki”. Niektórzy strzelali w powietrze.
Zamachy w których zginęło niemal 3000 osób spowodowały, że cywilizowany świat wreszcie docenił wroga numer jeden jaki teraz jest terroryzm.
Od tamtego czasu było niemal 130 zamachów, jednak znaczna większość z nich odbyła się w tych na tych samych terenach. Są to takie państwa jak:
Izrael -Judaizm
Irak -Islam
Afganistan -Islam
Indie – Hinduizm, Chrześcijaństwo, Islam
Uzbekistan-Islam
Egipt- Islam
Sri Lanka- Islam
Pakistan- Islam
Turcja- Islam
Te rejony nawiedzają regularnie ataki terrorystyczne. Krwawe wydarzenia są tam już „standardem” więc w wiadomościach nawet się o nich nie wspomina. Nietrudno zauważyć jakiej religii domeną są ataki terrorystyczne. W tych miejscach takowe wydarzenia odbywały się od bardzo dawna, jednak zachód nie zwracał na nie większej uwagi, dopóki sam terroryzm doraźnie nie dotknął najbogatszych krajów. Największymi atakami w XXi jakie dotknęły bogate kraje to takie ataki o których każdy słyszy. Pomimo, że w krajach arabskich codziennie niemal odbywają się takie ataki, to My znamy tylko te które uderzyły bezpośrednio w wielkie cywilizowane kraje. Takimi atakami są:
11 września 2001- Zamach na World Trade Center i Pentagon USA -
11 marca 2004- zamach w Madrycie -użyto trzynastu bomb, z czego dziesięć eksplodowało. Zdarzenie to miało miejsce wcześnie rano w pociągach dowożących ludzi z okolic podmiejskich do pracy w stolicy Hiszpanii, Madrycie. Zginęło w nich 192 osoby, a ponad 1800 zostało rannych, co czyni ten zamach najkrwawszym aktem terroryzmu w Europie od czasów zamachu z Lockerbie 21 grudnia 1988 roku. Wśród ofiar śmiertelnych było czworo Polaków. Później odkryto poszlaki wskazujące na zaangażowanie fanatyków islamskich, zaś parę ich grup przyznało się do dokonania zamachów.
7 lipca - zamach w Londynie -Trzy eksplozje w metrze i jedna eksplozja w miejskim autobusie sparaliżowały 7 lipca 2005 roku w porannych godzinach szczytu centrum Londynu w Wielkiej Brytanii. Bomby wybuchły w tym samym czasie, kiedy w Gleneagles w Szkocji odbywał się szczyt państw G8 oraz w dzień po decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego organizacji Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2012 w Londynie, a także podczas procesu Abu Hamzy al-Masriego. W wyniku eksplozji zginęły 52 osoby, a co najmniej 700 osób zostało rannych (w tym 22 osoby w stanie krytycznym). Wśród ofiar były trzy Polki. Trzech innych Polaków zostało lekko rannych. Po zamachach w mieście zapanował potężny paraliż komunikacyjny – zarówno kursy metra, jak i autobusów zostały zawieszone.
26 listopada - Ataki terrorystyczne w Bombaju pokazały, że terroryzm bynajmniej nie słabnie. Jest wciąż niebezpiecznie dynamicznym czynnikiem współczesnego środowiska bezpieczeństwa międzynarodowego. Ataki te również po raz kolejny potwierdzają, że globalna sieć terrorystyczna to nie tylko Al-Kaida. Inne jej ogniwa uaktywniają się w różnych punktach świata. Jak choćby właśnie w Bombaju.

Warto przy tym zwrócić uwagę na typową dla współczesnego terroryzmu wciąż prezentowaną właściwość, jaką jest konsekwentne zaskakiwanie operacyjne i taktyczne systemów bezpieczeństwa antyterrorystycznego. Systemy te już nieco przywykły do dominującej ostatnio taktyki zamachów bombowych i ataków samobójczych. A tu nagle zmiana taktyki: wielogodzinny rajd terrorystyczny w dużym mieście. Ostrzeliwanie ludzi na ulicach z pędzących samochodów i symultaniczne ataki na wiele obiektów. Zamiast zamachów samobójczych długotrwała operacja samobójcza. Aby taką operacje przeprowadzić, trzeba ją zawczasu dokładnie zaplanować, zorganizować, wszechstronnie przygotować i zabezpieczyć logistycznie. Do tego potrzeba doświadczenia, dużej liczby fachowców, wiele czasu i środków. To była operacja strategiczna, przygotowana przez dobry sztab, a nie tylko akcja lokalna, przypadkowa.
Dlatego wnioski z bombajskiej operacji terrorystycznej muszą być bardzo poważnie przeanalizowane i uwzględnione w strategii antyterrorystycznej. Globalna sieć terrorystyczna nie słabnie. Dołączają do niej nowe elementy, zastępując już zużyte lub osłabione. Ten nowy kształtujący się na naszych oczach gracz strategiczny na arenie międzynarodowej pokazuje znowu swoją globalną siłę. Mówię o sile globalnej, jako że efekty tej operacji mogą i będą z pewnością mieć właśnie globalne znaczenie. Przede wszystkim w jej rezultacie może nastąpić istotne poszerzenie niebezpiecznej dla świata strefy niestabilności o subkontynent indyjski. Byłoby czymś szczególnie niebezpiecznym, gdyby w jej efekcie doszło np. do wojny religijnej w Indiach, próby mszczenia się na tamtejszych muzułmanach.
Dlatego też konieczna jest przemyślana, poważna i skoordynowana reakcja całej społeczności międzynarodowej. Należy za wszelką cenę nie dopuścić do konfliktu pakistańsko-indyjskiego i poszerzenia o subkontynent indyjski światowej strefy niestabilności, jaką stanowi póki co tzw. „Duży Bliski Wschód” (od Morza Śródziemnego do Pakistanu). Ale przede wszystkim konieczna jest praca nad globalną strategią bezpieczeństwa, która zapewniałaby wyprzedzające likwidowanie zagrożeń, a nie dopiero reagowanie na już zaistniałe zdarzenia.
W ramach tej strategii społeczność międzynarodowa musi wypracować koncepcję wspólnego działania i stworzyć odpowiednie procedury i środki, aby zahamować rozwój globalnej sieci terrorystycznej i następnie móc stopniowo redukować jej strategiczne zdolności. Jest to wielkie wyzwanie dla przywódców światowych, w tym w dużym stopniu dla nowego prezydenta USA.
Jak widać, wszystkie te ataki miały związek z najbardziej znaną współczesną organizacją terrorystyczną: Al.-Kaidą
Al-Kaida (albo Al-Qaeda, po arabsku القاعدة dosłownie baza) – sunnicka organizacja posługująca się metodami terrorystycznymi, stworzona w 1988. Początkowo Al-Kaida miała na celu przeciwstawiać się radzieckiej napaści na Afganistan, przekształciła się w panislamskie ugrupowanie, którego głównym celem stało się zwalczanie wpływów Izraela, USA i szeroko pojętego Zachodu w krajach muzułmańskich.
Głosi się, że obecnie Al-Kaida liczy kilka tysięcy członków zakonspirowanych na całym świecie, głównie w krajach arabskich i muzułmańskich. Organizacja współpracuje z wieloma organizacjami fundamentalistów islamskich, bądź sama jest tylko siecią luźno powiązanych organizacji lub tylko zbiorem nie związanych ze sobą organizacji uznawanych za Al-Kaidę. Charakterystyczną cechą Al-Kaidy jest jej luźna, zdecentralizowana struktura, zabezpieczająca przed zniszczeniem organizacji z chwilą rozbicia którejkolwiek jej części.
Osama bin Laden twierdził, że organizacja posiada trzy niezależne, niepowiązane ze sobą sieci ekonomiczne, w tym przynajmniej jedną opartą o przepływy finansowe z ręki do ręki bez udziału banków. Nie wiadomo, czy to prawda, jednak po ataku na WTC wszelkie konta bankowe na całym świecie należące do osób i instytucji choćby tylko podejrzanych o współpracę z Al-Kaidą zostały zablokowane.
Niektórzy bojownicy walczący przeciw siłom USA w Iraku przyznaje się do związków z Al Kaidą.
Jak widać terroryzm jest bardzo groźny, a najgorsza jest w nim nieprzewidywalność. Po zamachach z 11/9 powstał nowy termin, a mianowicie
WOJNA Z TERRORYZMEM:
Wojna z terroryzmem - termin wprowadzony do polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych przez rząd George'a W. Busha po zamachach na World Trade Center i Pentagon z 11 września 2001.
Termin ten używany jest na określenie prowadzonych przez USA oraz inne państwa (przede wszystkim Wielką Brytanię) działań mających na celu unieszkodliwienie międzynarodowych grup terrorystycznych (głównie grup radykalnie islamistycznych, z których najważniejszą jest Al-Kaida) oraz uniemożliwienie tzw. "państwom zbójeckim" wspierania ich.
Wojna z terroryzmem - konflikt, jakiego jeszcze nie było
Wojna z terroryzmem to pierwsza w historii wojna, która nie skończy się ani pokojem, ani nawet choćby rozejmem. Po 11 września zresztą coraz trudniej powiedzieć, co jest wojną, a co nie jest - pisze Paweł Wroński
Czy to jest wojna światowa? Zapewne tak, choć gdy myślimy o I i II wojnie, przed oczami stają nam linie okopów, kolumny czołgów i miliony żołnierzy.
Wojna cywilizacji? Także. Osama ben Laden, mówiąc w przesłaniu emitowanym przez telewizję al Dżazira, stwierdził: "Są dwa obozy - wierzących i niewierzących. Każdy muzułmanin musi stanąć w obronie swej religii". A więc ben Laden to gorliwy uczeń Samuela Huntingtona.
Dotąd "wojna z terroryzmem" składała się z dwóch głównych faz.
Pierwszą był atak czterech samolotów pasażerskich pilotowanych przez terrorystów-samobójców na World Trade Center, Pentagon i przypuszczalnie Biały Dom. Drugą - reakcja na zamachy. A więc działania policyjne i wywiadowcze identyfikujące sprawców ataku; ofensywa kontrwywiadu zmierzająca do wyłapania członków al Kaidy oraz zablokowania im możliwości działania (próby blokady finansów, komputerowego przesyłania danych); wreszcie atak w Afganistanie, którego celem było zlikwidowanie ogniska terroryzmu. I tylko ten ostatni był z grubsza tym, co dotąd określaliśmy terminem "wojna".
W konflikcie zapoczątkowanym 11 września uczestniczy lub może uczestniczyć każde państwo. Toczy się on na przestrzeni tysięcy kilometrów oraz w cyberprzestrzeni. Z militarnego punktu widzenia to, co stało się po 11 września, będzie zapewne równie rewolucyjne jak wprowadzenie broni palnej, broni masowego rażenia czy broni inteligentnej.
Konwencjonalny atak masowego rażenia
Od stuleci ludzie starają się stworzyć broń, która w sposób najbardziej efektywny i precyzyjny uśmiercałaby przeciwnika. W USA - państwie najbardziej zaawansowanym technologicznie - pracują nad tym najpotężniejsze laboratoria. Tymczasem największy technologiczny wynalazek tej wojny zrodził się w umyśle nie specjalistów od technologii, ale fanatycznych przywódców al Kaidy.
Nie jest prawdą, że atak na Amerykę był nie do wyobrażenia. W dokumentach szczytu NATO w Waszyngtonie z 1999 r. wymienia się międzynarodowy terroryzm jako największe z przyszłych możliwych zagrożeń. Tom Clancy - autor bestsellerów z kategorii thriller militarno-polityczny - w 1994 r. opublikował powieść "Dług honorowy". Opowiada w niej, jak cywilny samolot pilotowany przez terrorystę-kamikadze uderza w gmach Kongresu USA. 11 września ten sam przerażony widokiem walącego się WTC Tom Clancy powiedział CNN: - Nie wyobrażałem sobie, aby mój scenariusz został zrealizowany.
19 arabskich terrorystów, którzy porwali wypełnione paliwem samoloty pasażerskie, przemieniając je w sterowane pociski, uderzyło w samo serce USA, zabijając 3 tys. ludzi. Osiągnęli efekt broni masowego rażenia przy pomocy konwencjonalnych urządzeń wykorzystanych w niekonwencjonalny sposób.
Obecnie jednym z najpilniejszych celów NATO jest inwentaryzacja (obowiązkowa dla wszystkich członków Sojuszu) "obiektów podwójnego przeznaczenia" - czyli tych cywilnych urządzeń, które mogą stać się bronią masowego rażenia. Opracowywane są scenariusze obrony przed atakiem samolotu rozpryskującego śmiercionośne bakterie, uderzającego w elektrownię atomową czy fabrykę chemiczną, przed atakiem na źródła wody itd.
Po 11 września stratedzy wojskowi z nieufnością zaczęli patrzeć na wynalazki współczesnej cywilizacji. Okazało się bowiem, że dzięki nim w coraz większym stopniu małe grupki zagrażają coraz większej liczbie ludzi.

A równocześnie, paradoksalnie, właśnie sukces ataku na WTC pokazał, jak bardzo zawodne są "technologiczne" sposoby uzyskiwania informacji wywiadowczych. Ostrzeżeniem dla CIA była już gorzka porażka w 1998 r., gdy satelity krążące nad Azją Środkową ponoć zdolne odczytać godzinę z zegarka na przegubie człowieka nie zauważyły pakistańskich prób z bronią jądrową. Potem okazało się, że nie wiadomo, jak wygląda przywódca talibów mułła Omar, a aktualnymi zdjęciami Osamy ben Ladena Amerykanie dysponowali dzięki przesyłanym na wideo orędziom przywódcy terrorystów.
To wszystko to tylko jedno z oblicz terroryzmu-terroryzm islamski. Jednak jest to najbardziej dla nas groźne oblicze-ponieważ bojowników islamskich nie interesują kogo i gdzie zabiją-liczy się aby było dużo ofiar, i żeby ofiary pochodziły z krajów zachodnich. Nie mają bezpośredniego celu, dlatego każdy może być celem. Musimy się przyzwyczaić do ciągłego życia w zagrożeniu, tak jak do tego się przyzwyczaiły kraje bliskiego wschodu i przyzwyczajają amerykanie.
Nikt nie jest bezpieczny.


Radziszewski Jakub klasa 2g

Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.
Początek strony
Blowjob