Jesteś tutaj: Strona głównaNaukaPrzedmiotyJęzyk polskiMamy Mistrzów Szkolnej Ortografii !!!

Mamy Mistrzów Szkolnej Ortografii !!!

Spis treści

Już wczoraj zniecierpliwieni uczestnicy Szkolnego Konkursu Ortograficznego dopytywali o jego wyniki. W tegorocznych zmaganiach wzięło udział 38 uczniów z klas pierwszych, drugich i trzecich. Mieli do napisania trudny i długi tekst dyktanda. No i po żmudnych pracach komisji konkursowej wyłoniliśmy zwycięzców. Są nimi:

I miejsce- Oliwia Rogala klasa II B

II miejsce- Mariusz Muller IIIA

III miejsce- Daria Ładowska IIIa

Gratulujemy, a nagrody zostaną wręczone na szkolnym apelu.

A oto tekst dyktanda:

 

Mrzonki Marzeny

Było wczesnowiosenne popołudnie. Pogryzając chałkę na przemian z grahamką i popijając coca-colą, przez wiele godzin studiowałam arcyciekawe artykuły z gazety „National Geographic” dotyczące zachodniopomorskich zamków, w których przed wiekami mieszkali ciężkozbrojni rycerze w stalowoszarych zbrojach o późnogotyckich ozdobach. Następnie przeczytałam, że na kontynencie amerykańskim w okresie przedkolumbijskim istniały wspaniałe cywilizacje i państwa. Moją szczególną uwagą zwróciło królestwo Majów znajdujące się na półwyspie Jukatan. Majowie trudnili się myślistwem i rybołówstwem, kowalstwem, garncarstwem i zdobnictwem artystycznym.Teraz przed niespełna półgodziną skończyłam jeść sushi według przepisu ze „Świata Kuchni”, otworzyłam okno na oścież i zanurzyłam się w błogostanie. Patrzyłam, jak czerwonożółte słońce z wolna zsuwa się w dół linii horyzontu. Krajobraz w sąsiedztwie domu typowy dla Kielecczyzny, a przypominający okolice Sudetów lub Gór Sowich, począł ni stąd, ni zowąd pogrążać się w półmroku. Opanowało mnie rozprzężenie i bezczynność. Półleżąc na fotelu wnet pomyślałam, że w sam raz jest pora na drzemkę lub marzenia. Wyobraziłam sobie, że pędzę beztroskie życie hen daleko stąd na odległej wyspie nieskażonej cywilizacją położonej na Oceanie Spokojnym. Jej przyrodę w przeważającej mierze tworzyły rzadkie okazy ze świata flory i fauny. W bujnym poszyciu oprócz spróchniałych badyli i minidrzewek rosło co niemiara orchidei o rozłożystych jaskrawożółtych, lilaróż i czerwono- białych płatkach. Wszerz i wzdłuż rozpościerały się zielone łąki, tworząc niby- kobierzec. Urzekającą swym pięknem wyspę zamieszkiwali Aborygeni, Anglo – Australijczycy i inni będący tam na wychodźstwie. Cudownie byłoby popluskać się we wspaniałej morskiej wodzie. Nie chciałabym tylko spotkać się z rekinem- żarłaczem i parzącą meduzą.Z nagła niepohamowana wyobraźnia i obejrzany niedawno thriller podsunęły mi zgoła odmienny obrazek, który zakłócał idyllę. Oto otoczyła mnie wataha czupurnych dzikusów o mahoniowej skórze i wystających żuchwach. Niezadługo z bambusowej chałupy wynurzył się plemienny przywódca – nad wyraz zażywny pół – Mulat o z lekka przyprószonej siwizną fryzurze. Byłam wpół żywa ze strachu. Nie wiadomo, co by się dalej zdarzyło, gdyby znienacka nie wyrwało mnie z podróży donikąd rzępolenie mojego wujka Hilarego na nienastrojonych skrzypcach.No cóż była to krótka podróż i na dodatek w mojej wyobraźni. Tymczasem małe i duże przygody czyhają wszędzie i na każdego: i na tych zahartowanych we włóczęgowskich wojażach po zszarzałej od kurzu drodze, w nadbużańskich lasach, i na tych żądnych egzotycznych wrażeń. Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.
Początek strony